Muzyka: Leash Eye – Hard Rock Trucking [recenzja]

Hard-Trucking-Rock-cover-300x300W rozmowie na FB Sebastian Pańczyk (voc) powiedział mi że czeka na to aż ktoś pojedzie z nimi po bandzie. A że ze mną jak z dzieckiem. Za rękę i do baru, to voila. Nie śpiewaj falsetem, zmieńcie układ choreograficzny, fryzjera, stylistę i keyboardy na inne niż casio, gołe owłosione klaty wyszły z mody razem z Bee Gees. Dobra. Żartowałem. A teraz do rzeczy.

Kto słyszał wcześniejszą płytę “VIDI“, ten wie czego się po kapeli spodziewać. Jest prosto, mocno i z przytupem. Bez zawijasów na gryfie, połamanych do granic możliwości ludzkiej percepcji rytmów. 4/4 jak przystało w rock`n rollu, gdzie riff można zanucić, gdzie solo jest solem, a nie robieniem bezmyślnie “mgły” nad gryfem, gdzie bas brzmi a nie robi infradźwięków, bębny nie są z komputera, a facet śpiewa jak facet. I proste teksty dla prawdziwych facetów z big cojones, i nie do końca grzecznych dziewczynek. Prawda że prosty przepis na solidne granie? A jak jeszcze przypomnę że Voltan dalej pięknie gra na Hammondach, to już macie pełen obraz.

Owszem można się doczepić że niby wzorowane na amerykańskich bandach, że to, że tamto. No i co? W Polsce “najwięksi”, znaczy ci promowani w TV i pewnych radiach, dość nieudolnie i na siłę próbują być tacy amerykańscy z dość marnym skutkiem. Zatem dlaczego mam ujmować komuś kto to robi dobrze i od serca?

Dla mnie to kawał grania, którego życzyłbym sobie w telewizorni i radio, bym miał pretekst do posiadania takich wynalazków.
God bless you guys!

P.S. Zakończenie płyty jest cudowne


Mały kotekSpodobał Ci się wpis pt.:
Muzyka: Leash Eye – Hard Rock Trucking [recenzja]?
Za każdym razem kiedy zapominasz dać lajka pod wpisem, gdzieś na świecie ginie mały kotek :)

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

1 093