Muzyka: Black Perfume – Histeria [recenzja]

black-perfume-histeria-ep-2014

 

Zawsze podkreślałem, podkreślam i podkreślać będę, że nie lubię ciężkiej muzy z kobiecym wokalem. Czemu? Ano temu, że mnie to się jakoś nie klei jedno z drugim. No, może Sabina Classen i Angela Gossow. Mimo, że na fan page na facebooku kapela informuje, że jest to ciężki rock z kobiecym wokalem, to nie jest on ciężki. Na szczęście. Nie ma przestrojonych w dół wioseł, basu, który leci pasmem ledwo słyszalnym dla człowieka, co zmniejsza dysonans pomiędzy kobiecym wokalem a muzyką. Normalny współczesny rockowy band. Z tą różnicą, że w przeciwieństwie do tego co fundują nam mainstreemowe media, nie jest to takie do końca słodkie, ociekające lukrem. Owszem, nie jest to zbuntowane rockowe granie takie jak lubię, dodatkowo Paulina Aftanas (voc) porusza tematykę relacji damsko – męskich, za którymi nie przepadam w muzyce rockowej. Jednak robi to w sposób który powoduje że jest to strawne. Nie jest to banalne jak Gosia A. czy za ostre niczym wczesna Agnieszka Ch. Posiada fajną barwę, dobry głos do tego co robi, tworzy ciekawe linie i ma prezencję 1 mln $, czyli posiada wszystko, co jest potrzebne by było o niej głośno.

Oczywiście jest jeszcze reszta bandu. Nie ma tu wybitnych postaci które by zabierały Paulinie światło reflektorów. Moją uwagę przykuł jeszcze Kuba Bagiński. Na prawdę świetny bębniarz, inteligentnie grający, z feelingiem.

A teraz o materiale. Jak we wszystkich, no prawie wszystkich, kapelach gdzie śpiewa kobieta jest tak, że goście tracą cojones. Wszystko staje się takie ułożone, czyste, grzeczne. Nie ma takiego silnego kopa w łeb, który powoduje że siedzisz w szoku zadając pytanie: Ale jak to?

Z jednej strony mamy tu zgrabne ostre riffy, jednak słuchając tego materiału wiesz co będzie za chwilę. Poza tym jest to na pół gwizdka. Nie ma mocy. To tak jak z jazdą rodzinnym autem. Wygodnie i komfortowo, jednak bez uniesień które daje sportowa fura, czy terenówka w lesie. Nie wiem czy jest to spowodowane młodym wiekiem, czy innym czynnikiem. Jeśli tym pierwszym, to mamy nieźle zapowiadający się band. Reasumując. Nie jest to materiał dla mnie. Nie moja bajka, jednak obiektywnie rzecz ujmując mogę powiedzieć, że nie jest to zła epka. Jeśli miałbym dać jakąś punktację to daję 6/10 z czystym sumieniem.


Mały kotekZa każdym razem kiedy zapominasz dać lajka pod wpisem, gdzieś na świecie ginie mały kotek:

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

934