Podsumowanie Kulturalne 2018 roku (dialog)

Tyle się działo ciekawego w kulturze w 2018 roku, że postanowiliśmy wspólnie (Kamyk i Bartek) podsumować ten rok. To pierwszy wspólny dialog założycieli TwojaKultura.pl, będący zestawieniem tego, co uznaliśmy za dobre i niedobre. Zapraszamy do lektury.

Podsumowanie Kultury 2018

Najlepszy film 2018

Kamyk

Rok 2018 nie przyniósł jakiegoś ponadczasowego filmu, który może być szczególnie zapamiętany przez kolejne pokolenia. Niemniej coraz bardziej powinniśmy się skupiać nie na najlepszych filmach kinowych, lecz na produkcjach w serwisach VOD. To głównie Netflix więcej zyskał na popularności niż kina. To właśnie tam powinniśmy szukać w najbliższych czasach najciekawszych produkcji. Czy to oznacza, że to już koniec epoki kina? Absolutnie. Po prostu branża kinowa ma godnego rywala, a to może oznaczać, że w kolejnych latach może być coraz ciekawiej.

Bartek

Nie zgodzę się z tobą. Owszem, VOD daje nam wiele znakomitych produkcji jak

Breaking bad”, “Better call Saul” czy “Narcos”, ale nie widzę tu końca kina.
Tak jak kino miało uśmiercić teatr, a telewizja kino. Myślę wielkim przegranym w tym wszystkim jest właśnie telewizja, która nie daje niczego co dają powyższe media. Teatr i kino jednak jest wydarzeniem zarówno rodzinnym jak i kulturalnym i jest to jednak swojego rodzaju celebracja. Człowiek dokonuje wyboru samemu na co idzie. Tak samo jest z platformami VOD. Widz sam decyduje czym i kiedy prostuje swoje zwoje mózgowe (sic!). TV tego nie daje i dlatego przegrywa już dziś. Zwróć uwagę proszę na to, ilu twoich znajomych ma telewizor i nie ma telewizji. Telewizor robi za ekran tylko i wyłącznie. Biorąc pod uwagę że sam mam podstawowy pakiet TV, 40` i praktycznie żadnego czasu wolnego w tygodniu, to sam tak niedługo zrobię.

Powracając do kina, najlepsze filmy przyniósł nam koniec roku:

Bohemian Rhapsody
Arcydzieło dopracowane w każdym calu. Rzeczą na którą zwróciłem uwagę jako gitarzysta jest fakt, że aktorzy rzeczywiście grają na swoich instrumentach. Finałowa scena koncertu na Wembley podczas Live Aid jest odwzorowana bardzo dokładnie. Szczególną uwagę przykuł Gwilym Lee, który nie zagrał Briana Maya, a właściwie się nim stał i dzięki czemu właściwie oglądasz Briana Maya. I tak jest z każdym elementem. Nad soundtrackiem nie będę się rozpisywał z wiadomych względów.

“Narodziny gwiazdy”
Właściwie film Bradleya Coopera to remake – czwarty –  musicalu sprzed 81 lat. Ostatnie podejście do tematu miało miejsce w 1976 roku i wyreżyserował go Frank Pierson, a zagrała tam Barbara Streisand i Kris Kristoferson. Tak, ten który gra country i grał w filmie Convoy główną rolę. Ale do rzeczy. Film jest tak dobry jak poprzedni. Lady Gaga miażdży wokalnie i aktorsko i jest najjaśniejszym elementem wśród wszystkich elementów filmu, które nie odstępują jej na krok. Ale najważniejsza jest tu genialna muzyka.

Kamyk

Wybacz, że pominąłem “Bohemian Rhapsody”. Fakt. Jeśli miałbym wymienić najlepszy z oglądanych w 2018 roku filmów w kinie, to właśnie wymieniłbym ten tytuł. [EDIT]: Po dzisiejszej wizycie w kinie przez chwilę myślałem, że nowym liderem będzie “Aquaman”, ale po dłuższym przemyśleniu stwierdzam, że film ten zawdzięcza sukces jedynie dobrym grafikom. Fabuła jest czymś, co definiuje dobry film. Nie zaś same wodotryski. W mijającym roku pozostawiam niedosyt z nadzieją, że rok 2019 zaskoczy mnie czymś dobrym, jak to miało miejsce w 2017 po wydaniu “Blade Runner 2049” i “Gwiezdne Wojny: Ostatni Jedi”.

Najgorszy film 2018

Kamyk

Zdecydowanie najgorszym filmem 2018 jest Kler. Film, którego fabuła nie posiada żadnego polotu, a sprzyja jedynie najniższej kategorii gustom podatnego na sugestie społeczeństwa. Żerowanie na socjotechnicznych stereotypach pozwoliło temu filmowi odnieść ogromny sukces. Ten film skrzywił mój pogląd na współczesną polską kinematografię. Oby tylko na chwilę.

Bartek

W pełni się z tobą zgadzam. Wolę osobiście nie rozwijać tego tematu, ponieważ cisną mi się na usta słowa, które uchodzą za nieparlamentarne. Kolejnym jest produkcja NETFLIX  pod tytułem ”1983”. Próbowałem. Jak Boga kocham próbowałem, ale są granice tego, co jestem udźwignąć.  

Najlepsza płyta / album 2018

Kamyk

Powrót do korzeni Jean Michel Jarre z płytą “Equinoxe Inifnity” był sporą niespodzianką i pokazaniem, że mistrz muzyki elektronicznej wciąż ma coś do powiedzenia. Nawiązanie do legendarnego albumu z czasów początków muzyki elektronicznej ucieszył niejednego fana prekursora gatunku. Mnie ucieszył bardzo.

Bartek

Mnie osobiście Jean Michel Jarre pozostawił spory niedosyt. Takie 6,8/10. Osobiście oczekiwałem, że ten powrót do korzeni będzie głębszy zarówno kompozycyjnie jak i brzmieniowo. Jest też trochę przewidywalny już, ale po pół wieku jest to trochę zrozumiałe. Artysta ma swój tok myślenia, a fan rozumie go bez słowa, a że ja go słucham od wydania Rendez-Vous…  I tak kupię tą płytę na CD. A może na winylu? Sam nie wiem. Chyba obie.

Kamyk

Drugą płytą roku moim zdaniem jest album The Prodigy – “No Tourists”. Powrót zespołu do starych muzycznych korzeni sprzed 20 lat był dobrym akcentem w kierunku miłośników zespołu z czasów początku jego istnienia. Jestem świadom, że The Prodigy lubi ewoluować w różne strony, dlatego zdaję sobie sprawę z tego, że kolejny album, który może wyjść za kilka lat, będzie czymś zupełnie innym, niż dane nam było usłyszeć w albumie z 2018 roku. Nie wyprzedzajmy historii.

Bartek

Co do moich płyt to jest ich kilka, w różnych gatunkach, choć w większości jest to rock’n’rollowe granie. Zatem jedziemy.

Lao Che – “Wiedza o społeczeństwie”
Z Lao Che jest u mnie tak trochę dziwnie. Bo z jednej strony gatunkowo to blisko im do kapel, których nie darzę specjalnie sympatią, a jednak zawsze odstawali od tego klimatu i tekstowo i muzycznie. Jak dla mnie znakomity album.

Sidney Polak – “3”
Mówiłem że będzie różnie? No właśnie. Płyta niespecjalnie gitarowa, ale może to i dobrze. Bardzo fajna bujająca płyta, z pozytywnymi, choć nie zawsze – Hardcore – tekstami. Dużo wpływów reggae, hip hopu, no i ta wersja Irish.  W sam raz na imprezę. Miodzio Drogie Panie i Panowie. Z resztą po nowym roku będziecie mogli przeczytać reckę….. I może uda się też “interwiu”.

A Perfect Circle – “Eat The Elephant”
Płyta, która zaskoczyła mnie bardzo pozytywnie. Długo się do niej zbierałem po tym, gdy przedstawiono mi ją jako coś zdecydowanie spokojniejszego niż zwykle. Z doświadczenia wiem, że te słowa nie wróżą z zasady niczego dobrego. I tak podchodziłem jak pies do jeża. Jednak uwiodła mnie klimatem i melodyką. Jest po prostu magiczna.

Judas Priest – “Firepower”
To jest taki gestapowski strzał w plecy. Niby wyczerpana konwencja heavy metalu, niby kolesie którzy mogli być naszymi ojcami albo i co po niektórych czytających dziadkami, a tu nagle bezpardonowa plomba w pysio jak na wiejskiej potańcówce w remizie. Nie ma słabego punktu. Od pierwszego do ostatniego taktu jest jazda na najwyższych obrotach. Jest tak dobrze jak za czasów “Painkiller”.

Frontside – “Zmartwychwstanie”
“To so Chopoki łode mnie ze wsi, i łune grajo fajne walczyki, poleczki i obertasy”.

A tak na poważnie, to solidna dawka bezkompromisowego łomotu, który znakomicie sprawdza się na koncertach.

Kamyk

Ooo staaary! Fronty lubię i szanuję! Mariusz Demon Dzwonek i ekipa robią dobrą robotę! Nasze chłopaki z Zagłębia, które rozumiejo co to znaczy dobry w ch*j dobry, potężny metal. Aż sobie w tej chwili wrzuciłem ich muzę i nie oderwę się tak łatwo.

Bartek

Też cię kocham 😛 Pociskam dalej z albumami roku:

Behemoth – “I Loved You at Your Darkest”
Właściwie to wielkim fanem Nergala nigdy nie byłem. Owszem, szacun za to co robił miałem, ale jakoś nie do końca to było adresowane do mnie. Aż do teraz. Płyta genialna w każdym calu. Jest dużo ze starego grania, ale ewolucja poszła w bardzo ciekawym kierunku. Dużo wpływów poza death metalowych, dzięki czemu jest bardziej melodyjnie i cholernie ciężko i przez to ciekawie

Alice in Chains – “Rainer Fog”
Co mogę powiedzieć? Alicję darzę miłością szczerą od początku, zatem i tym razem nie mogę być obiektywny.

Riverside – “Wasteland”
Band, który ukradł mi serce dawno temu. Płyta tylko jest potwierdzeniem i dowodem dlaczego są naszym kulturalnym produktem eksportowym docenianym na całym świecie.

Właściwie druga najważniejsza płyta dla mnie tego roku.

Lunatic Soul – “Under the fragmented Sky”
Mariusz Duda stał się tym, kim był Litza w latach 90`. Czego nie dotknie staje się złotem. Zarówno w Riverside, jak i tu. I jedna zastanawiająca rzecz. Niby jeden i ten sam kompozytor, niby ta sama grupa odbiorców, ale…. Jednak inna muzyka. Mój faworyt.

Kamyk

To jeszcze ja dołożę jeden dobry album, bo się tak ładnie Bartku rozpisałeś. Jest nim Dead Can Dance – “Dionysus”. Głębokie, czasami mroczne dźwięki z odległych zakątków świata porywają w pewien rodzaj transu. Słyszymy tutaj motywy orientalne, ale także motywy indiańskie, które tak bardzo uwielbiam. Ile nieprzespanych nocy mam dzięki temu albumowi, niełatwo zliczyć. Posłuchajcie:

Najgorsza płyta / album 2018

Bartek

Kamyk to może ja zacznę. OK? Zacznę od trzeciego miejsca.

<Głęboki wdech>

3. Machine Head – “Catharsis”
To jest taki album, po przesłuchaniu którego myślisz, że gorzej być już nie może i masz rację, bo twój ulubiony zespół rozwiązuje się, a tobie kamień spada z serca.


2. Glaca – “Zang”
Glaca facetem, który wkład w polską muzykę ma, niewątpliwie jest, i tu czapki z głów. Jednak płyta jest słaba i nie przystaje nijak do takich jego wcześniejszych dokonań jak “Getto” czy “Koniec wieku” czy “Czas ludzi cienia”.Niesmak potęgował fakt, że Glaca nie poradził sobie z krytyką i wdawał się często w jałowe pyskówki, a że nie umie w internety, to finał był do przewidzenia. Płycie nie pomogły duety z “grubymi nazwiskami i wszystko szło dobrze – znaczy źle – by zająć pierwszą pozycję aż nagle…..

1. Agnieszka Chylińska “Pink Punk”
Kiedy na niebieskim portalu napisałem komentarz pod piosenką Glacy “Oni przyjdą tu”:
“Jeszcze nigdy nie byłem tak zażenowany słuchając muzyki”

nie byłem świadomy że Agnieszka Ch. popełni to “COŚ”.

O ile Glaca był szczery, a przynajmniej taki chciał być i przesadził, o tyle tu nikt nie ściemnia, że że mamy tu do czynienia ze sztuką i emocjami. Kawał emocjonalnego plastiku. Niby punk, a jednak nie. Imitacja rock n`rolla w najgorszym wydaniu. Tekst piosenki “Mamona” Republiki opisuje w pełni ten stan rzeczy.

Kamyk

Bartku, wyjąłeś mi z ust album Chylińskiej “Pink Punk” na miano najgorszej płyty. Dziękuję, że zacząłeś pierwszy. Dzięki temu nie muszę się wysilać udowadniać, jak bardzo zła jest ta płyta.

Jest jeszcze jeden gniot, który zasługuje na antypłytę roku. Szumny debiut albumu Greta Van Fleet – “Anthem Of The Peaceful Army” zachęcił mnie do przesłuchania go, wszak aż tyle tematycznych stacji radiowych mylić się nie mogło. A jednak mogło. Singiel promujący album rokował nadzieję na kolejny nowy rock’n’rollowy szał. Tak było, ale jedynie w tym jednym utworze znanym słuchaczom stacji radiowych. Po przesłuchaniu całego albumu stwierdzam, że wokalista starał się naśladować zbyt wielu muzyków na raz, przez co nie potrafił wyrobić sobie własnego stylu. To czyni ten album słabym, czymś bez charakteru.

Największa nadzieja 2018

Kamyk

Nadzieję pokładam w całym pokoleniu Y, które nie chcąc pracować, próbuje robić karierę w internetach, bo to teraz takie modne. Pomijając puste instagramerki oraz youtuberów udających sławnych, jest gdzieś ta inna grupa pokolenia, która chce mieć znaczący wpływ na rynku muzycznym. I to na szczęście nie w popie czy hiphopie, tylko w coraz bardziej ambitnych gatunkach muzyki, które nie mają jeszcze oficjalnego określenia (i nie muszą). Na tyle ambitnych, aby mogli zapisać się w historii jako prekursorzy czegoś nowego. To dzięki nim jest szansa poznawać nowe nurty w muzyce. Trzymam kciuki!

Bartek

Mam i też będzie dziwnie.

Pierwsza jest podyktowana informacją że powraca po dobrych kilku latach solidny Black’n’Roll spod znaku Black River.

Druga jest po przesłuchaniu dwóch udostępnionych utworów przez Leash Eye. Szykujcie się na grubą rock n rollową jazdę w najlepszym tego słowa znaczeniu.

Trzecia to Główny Zawór Jazzu. Jazzowa kapela trochę klimatach Postmodern Jukebox.

Tylko lepsza 🙂 Bardzo ambitne podejście do muzyki czasem nie do końca kojarzonej z taką formą.

Największe wydarzenie 2018

Kamyk

Pol’and’Rock Festival jest przykładem wytrwałości organizatora. Mimo wielu kłód stawianych pod nogi od wielu lat przez niesprzyjającą władzę, próbującą zrównać z ziemią Przystanek Woodstock, Jurek Owsiak wciąż pokazuje, że mimo przeciwności losu, potrafi zostanizować jeden z największych na świecie muzycznych festiwali, który swoim pokojowym charakterem łączy wiele kultur.

Bartek

Koncert Obituary, Lamb of God, Anthrax, Slayer w ERGO Arena w łodzi. Bezapelacyjnie.

Knock out tour – Drown My Day, Virgin Snatch, Frontside, Decapitated

Najlepsza książka 2018

Kamyk

Można długo wymieniać i nie jest łatwo wymienić tę naj najlepszą książkę wydaną w roku 2018. Dobrym krokiem jest rozwinięcie Uniwersum Metro 2033 na nowe tory. Powstanie nowego uniwersum, mającego akcję dwa lata później utworzyło serię Uniwersum Metro 2035. W roku, kiedy wszystko wywróciło się do góry nogami. Polskie Wydawnictwo Insignis będzie wydawać podobno równorzędnie Uniwersum Metro z serii 2033, jak i 2035. Podobno. Według mnie jest do bory krok, odświeżający trochę formułę tych książek.

Bartek

Niestety nie potrafię wskazać nic, co spowodowało u mnie w tym roku utratę kontroli nad czasem.

Najgorsza książka 2018

Kamyk

W tym miejscu pozwolę sobie na żart: “Atlas grzybów jadalnych. Wydanie drugie poprawione” 🙂 Bartku, Twoja kolej.

Bartek

Książeczka rachunków za prąd i gaz 🙂

Kamyk

Cieszę się, że tylko takie przykłady podajemy. To dobry znak, że nie czytamy złych książek, przez co nie możemy się wypowiedzieć, nie czytając ich.

Najlepszy trend 2018

Kamyk

Upadek piractwa jest zjawiskiem, w które jeszcze dziesięć lat temu bym nie uwierzył. Obecnie usługi z dostępem do dóbr kultury i multimediów są tak powszechne i tanie, że nie opłaca się ściągać kopii pirackich.

Bartek

Tak. To bardzo dobry trend. zarówno dostęp do streamingu, jak i ceny fizycznych nośników w końcu mają jakieś realne wartości. To zabawne, że teraz oryginalna płyta jest dostępna w dyskoncie i kosztuje tyle ile trzeba było zapłacić za pirata 15-18 lat temu, gdzie obecnie zarobki są wielokrotnie większe.

Najgorszy trend 2018

Kamyk

To trwa od lat, ale w 2018 roku stało się już nie do zniesienia. Mowa o małolatach i Januszach na koncertach, stojących w pierwszych rzędach, zasłaniający koncert swoimi wyświetlaczami smartfonów. Przychodzenie na koncert, aby się nie bawić tylko robić backupy przeżyć na urządzeniu elektronicznym jest dla mnie zjawiskiem wciąż niezrozumiałym. Zawsze mi się wydawało, że chodzenie na koncerty jest motywowane tym, aby przeżyć to osobiście, na żywo, Tu i TERAZ, a nie parę godzin później na pięciocalowym ekranie.


Mały kotekZa każdym razem kiedy zapominasz dać lajka pod wpisem, gdzieś na świecie ginie mały kotek:

Komentarzy: 3

  1. Monika Kilijańska

    Widzę, ze z muzyki lubicie mocniejsze klimaty. Tak jak ja!

    Odpowiedz
  2. Rozkminy Tiny

    Kler i filmy Vegi sprawiły, że zanikła moja wiara w polskie społeczeństwo 😀 za to nie mogę się doczekać, aż dorwę się do Bohemian Rhapsody.

    Odpowiedz
  3. Martyna i Paulina | www.pojedztam.pl

    Nie bardzo orientujemy się w wydarzeniach kulturalnych, ale ciekawie było przeczytać, na co warto uważać. Może w końcu uda nam się znaleźć taki film, który totalnie nas rozwali.

    Odpowiedz

Wypowiedz się

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

625
s