Książka: Maciej Kaźmierczak – „Porzuceni” [premierowa recenzja]

Maciej Kaźmierczak porzuceni recenzja książki

Kiedy ginie pies, jest smutek. Kiedy ginie dorosły człowiek, jest żal. A kiedy ginie dziecko – poruszona jest szeroka społeczność. Tym razem giną dzieci razem z psami. Przypadkowego odkrycia dokonuje Malwina i Tomasz – właściciele psów, którzy spotykają się czasami w łódzkim parku ze swoimi pupilami.

Tomasz jest człowiekiem nieco skrytym. Pracuje w saloniku prasowym i wydaje się nikim ważnym. Jest po nieszczęśliwym związku i kryje w sobie pewną mroczną tajemnicę. Jego zaborcze SMSy, które otrzymuje od niejakiej Beaty, mają związek z czymś, co potoczyło się za daleko. I bynajmniej nie jest to jedynie problem na płaszczyźnie wyłącznie partnerskiej.

Malwina pracuje w domu dziecka. Sama też wychowywała się w podobnym ośrodku. Jest osobą sumienną, lubianą przez podopiecznych i współpracowników. Pewnego dnia wybiera się na spacer z psem, gdzie poznaje Tomasza. Pies Tomasza zaczyna niespokojnie węszyć w parku, by potem przypadkowo odkryć martwe ciała psów i zaginionego dziecka. Przyjeżdża policja, a Malwina i Tomasz, jako bezpośredni świadkowie odkrycia, są zobowiązani współpracować z policją i zeznawać całe zdarzenie związane ze znaleziskiem.

Nie wiadomo czyje są te psy, ani czyje to było dziecko. Czy to były porachunki, a może porwanie przez jakiegoś psychopatę. Jak się później okazuje, kiedyś zaistniały bardzo podobne zdarzenia, co uruchomiło policję z Trójmiasta.

Wątek przyjaźni Malwiny z Tomaszem przeradza się w strach i obawy o zaufanie. Malwinie ciężko zaufać Tomaszowi, skoro skrywał przed nią kilka istotnych faktów, które zmieniają postać znajomości. W miarę upływu czasu, Malwina dowiaduje się o nim coraz straszniejszych rzeczy. Czy ta znajomość przetrwa tak ciężką próbę?

Na domiar złego, w domu dziecka, w którym pracuje Malwina, również znika dziecko i pies. Policja ma pełne ręce roboty, a media nie dają spokoju, nagłaśniając serię dramatycznych zdarzeń. Kto stoi za porwaniami dzieci i psów? Jakim motywem ta osoba się  kierowała? Kiedy podejrzenia spadają na Agnieszkę lipińską, postać Tomasza diametralnie się zmienia. Tomasz próbuję na własną rękę poszukiwać właścicieli zaginionych psów. On jeszcze nie wie, w co się wpakował i jakie to pociągnie za sobą konsekwencje.

Tomasz i Agnieszka byli małżeństwem i im też kiedyś zaginęło dziecko. Malwina żyje w coraz większym strachu, że zaufała niewłaściwej osobie. Co gorsza, Agnieszce się wydaje, że prześladuje ją tajemniczy cień, który jej podpowiada co ma robić. Czy to ten cień jest powodem pojawiania się coraz dziwniejszych faktów w temacie zbrodni? Tak bardzo chciałem się dowiedzieć czym jest ten dzień Agnieszki. Autor jednak poskąpił szerszego opisu, pozostawiając czytelnika w strefie domysłów. A może to właśnie tak miało być?

„Porzuceni” Macieja Kaźmierczaka to książka kryminalna, ale ociera się o granicę horroru. Stopniowe budowanie grozy w połączeniu z coraz brutalniejszymi odkrywanymi śladami powoduje, że aż się chce wyobrazić tę książkę w wersji kinowej.

Teraz, świeżo po lekturze, zastanawiam się, czy lepiej odpuścić sobie dzisiejszy spacer do parku i poczekać, aż emocje związane z przeczytaniem książki opadną.


Mały kotekSpodobał Ci się wpis pt.:
Książka: Maciej Kaźmierczak – „Porzuceni” [premierowa recenzja]?
Za każdym razem kiedy zapominasz dać lajka pod wpisem, gdzieś na świecie ginie mały kotek :)

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *