Uwikłany

Recenzja: Leash Eye – V.I.D.I.

Dobra ludziska….. Odwlekałem, odwlekałem, ale w końcu napisać muszę. Dziwna sprawa bo płyta powaliła mnie od pierwszego taktu, jednak nie wiedziałem jak ubrać w słowa to co czułem. A żeby jeszcze było śmieszniej, czekałem na coś takiego. Dokładnie to co mi w duszy gra. I chyba dlatego tak się zbierałem. To tak jak z kobietą o której śnisz po nocach a jak ją już spotykasz to zapominasz języka w gębie i zamiast być latino lover, bredzisz jakieś bzdury jak jakiś osioł i łapy ci drżą. Tak chyba było i teraz. Zatem wybaczcie. Nie chciałem kadzić, piać z zachwytu ani szczytować mentalnie. To co chłopaki zafundowali to proste rockowe granie bez przekombinowanych kompozycji, pseudo jazzowych aranżacji i popisów techniki grania na swoim instrumencie. Nie znaczy to że to jakaś prosta muza jest. Należy rozróżnić prostą w graniu od prostej w odbiorze, lecz nie prostackiej. Takie granie z jajem. gdzie ma być przytup tam jest przytup. Gdzie ma być zwolnienie, jest zwolnienie. Prawdą jest że chłopaki nie odkryli ponownie koła. I chwała im za to że nie próbowali nawet. Mamy solidne 4/4 takie siedzące korzeniami w Deep Purple, Black Sabbath, czy Led Zeppelin, ale wszystko przyprawione po swojemu. Można marudzić że w Heavy było już wszystko…. Bo było. I co z tego? W klasyce też i nikt nie czepia się tego faktu. Muzyka jest jak kuchnia było wszystko i wszyscy robią to samo tyle że jedni robią to inaczej, po swojemu. I tu mamy taki przypadek, Niby gitara jak u Zakka W. Klapy jak w Purplach. Wokal też gdzieś podobny, a jednak. Grają i wiesz że oni. Co do klap to zakończenie “Her Roses Flavor” jest po prostu genialne. Tu wszystko siedzi ze sobą. Brzmienie, kompozycje, aranżacje… Wszystko to tworzy zwartą całość. Jedno wynika z drugiego…. Tu nie ma ani jednego zbędnego dźwięku. Wyjmiesz coś i wszystko pada. Poza tym płyta ma swój rytm. Buja. A o to w RNR przecież chodzi. Proste? No niby tak, tylko czemu tak rzadko powstają takie płyty? Nie wie nikt.

AMEN

 


Mały kotekSpodobał Ci się wpis pt.:
Recenzja: Leash Eye – V.I.D.I.?
Za każdym razem kiedy zapominasz dać lajka pod wpisem, gdzieś na świecie ginie mały kotek :)

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

1 252