Książka: Katarzyna Bonda – “Balwierz” [recenzja]

Katarzyna Bonda Balwierz recenzja

Wydana jesienią 2021 roku szósta część przygód policyjnego profilera Huberta Meyera stała się faktem. 2021 rok jest wyjątkowy dla tej serii, ponieważ pierwsze trzy książki powstawały w różnych latach twórczości Katarzyny Bondy, a trzy najnowsze w ostatnich paru miesiącach tego roku. Nie da się więc zapomnieć o tym bohaterze, gdyż autorka zasypuje nas nowościami, w których nasza ulubiona postać – detektyw Hubert Meyer, za każdym razem ląduje w nowych tarapatach i za każdym razem zmienia się motyw rozwiązywania zagadki.

Osobiście muszę powiedzieć, że Katarzyna Bonda wycisnęła z Huberta Meyera to, co można wycisnąć najciekawszego z głównych bohaterów kryminalnych. Jestem pełen podziwu, że w tak szybkim cyklu wydawniczym autorka nie poszła na kompromis z jakością fabuły, wymyślając za każdym razem nowa historię. Historię, która przy sięgnięciu po kolejną książkę z tej serii, nie sprawia wrażenia, że to już wcześniej było.

Akcja kryminału “Balwierz”

Akcja książki “Balwierz”  dzieje się na Podlasiu nad Narwią. Jak to zwykle w kryminałach bywa, pada kilka trupów. Najpierw jest to niepełnoletni chłopiec o imieniu Tymek, z którego sprawca upuszcza całą krew z ciała. Potem jest ksiądz Donat, którego znaleziono postrzelonego na torach. Znalezienie sprawców takich zabójstw zazwyczaj nie należy do łatwych. Tym razem zadanie jest jeszcze trudniejsze. Detektyw Hubert Meyer wiedział, że ma znowu niełatwe zadanie do wykonania. Nie wiedział jednak tego, że w trakcie śledztwa będzie musiał sam na siebie liczyć. Okoliczna społeczność jest niechętnie nastawiona do detektywa. Żaden z mieszkańców okolicy nie chce z nim rozmawiać. Wszyscy sprawiają wrażenie, jakby chcieli coś wspólnie ukrywać.

Tytułowy Balwierz to tajemnicza postać, która czuje niedosyt z popełnienia tych morderstw. Spodziewajcie się czegoś gorszego. Początkowo jego postać owiana jest tajemnicą. Dopiero wraz z rozwojem fabuły odkrywamy coraz mroczniejsze szczegóły.

Mogłoby się wydawać, że po wielu przykrych doświadczeniach Huberta Meyera w poprzednich częściach, pojawienie się go na spokojnym Podlasiu przyniesie mu większy spokój i lepszy komfort pracy. Otóż właśnie nie. Jesteśmy świadkami pewnej zmiany w postaci głównego bohatera. Da się wyczuć, że Katarzyna Bonda – autorka książki, chce dokonać pewnych zmian w charakterystyce postaci. Zmian na tyle delikatnych i spójnych z tym, co już dane nam było poznać w poprzednich częściach. Co tym razem spotka naszego detektywa? Jak sobie poradzi sam z tym zadaniem? Dowiedzieć się można tylko w jeden sposób.


Mały kotekSpodobał Ci się wpis pt.:
Książka: Katarzyna Bonda – “Balwierz” [recenzja]?
Za każdym razem kiedy zapominasz dać lajka pod wpisem, gdzieś na świecie ginie mały kotek :)

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

105