Książka: Beata Dębska, Eugeniusz Dębski – “Zimny trop” [recenzja]

Książka Zimny trop

Duet Beaty i Eugeniusza Dębskich poznaliśmy podczas pierwszej części przygód Tomasza Winklera pt. “Dwudziesta trzecia“. To przesympatyczna seria kryminałów, jeśli tak można mówić o kryminałach. Co sprawia, że tak ja określam? O tym za chwilę.

Właśnie ukazała się druga powieść opowiadająca o losach prywatnego detektywa Tomasza Winklera. Po raz kolejny na własne życzenie wpada w tarapaty. Oddany w całości śledztwu, którego decyduje się podjąć, podejmuje kolejny raz ogromne ryzyko.

Tym razem śledztwo zleca mu jego babcia, której przyjaciel zniknął w nieznanych okolicznościach podczas pobytu w ośrodku wypoczynkowym. To właśnie ta babcia sprawia, że do tego kryminału można podejść z dużą sympatią. Wspaniałe dialogi babci Romy z wnukiem – detektywem Tomaszem nadają tej książce pozytywnego smaku. Tak jak w poprzedniej części.

Wracając do głównego wątku, zaczyna się on zaledwie parę dni od zakończenia poprzedniego, którego poznaliśmy w pierwszej części. Nasz detektyw Winkler jeszcze nie do końca doszedł do siebie po poprzedniej akcji, a już podjął się kolejnego ryzykownego zadania. Zaginiony starszy mężczyzna (prywatnie przyjaciel babci detektywa) zaginął, lecz detektyw dociera do pewnych śladów, które naprowadzają go na właściwy trop. Równocześnie w śledztwie bierze udział policja, która nienawidzi detektywa i zależy im bardzo, aby nasz Tomasz Winkler usunął się ze swojego prywatnego śledztwa. Nie bacząc na konsekwencje, Tomasz nie daje za wygraną i próbuje rozwiązać zagadkę mimo gróźb pod jego adresem. Po drodze okazuje się, że sprawa jest znacznie bardziej rozbudowana, niż wcześniej zakładał. W sprawie pomocna jest wnuczka zaginionego – Joanna Szyc. Wydaje się, że kobieta ta przypadła Tomaszowi do gustu 😉

Barwne postacie, które cechują ich specyficzne dialogi, stan psychiczny każdego z bohaterów, zajrzenie w głąb psychiki każdego z nich – to czyni, że ta powieść daje czytelnikowi sporo przygody oraz powodów do indywidualnego poznawania postaci. Z niecierpliwością będę oczekiwał kolejnych części.


Mały kotekSpodobał Ci się wpis pt.:
Książka: Beata Dębska, Eugeniusz Dębski – “Zimny trop” [recenzja]?
Za każdym razem kiedy zapominasz dać lajka pod wpisem, gdzieś na świecie ginie mały kotek :)

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

282