Książka: Sam Holland – „Echo Man” [recenzja]

Recenzja książki Echo Man

Anglią wstrząsają makabryczne zbrodnie, które początkowo nie mają ze sobą nic wspólnego. Policja prowadzi śledztwa w sprawie tak różnych, a jednocześnie podobnie przeszywających krew w żyłach morderstw. Każde z nich może niejednego czytacza przyprawić o ciarki na ciele, a nawet mdłości. Dość szybko (może nawet za szybko) okazuje się, że popełniane przestępstwa mają ze sobą więcej wspólnego niż mogłoby się wydawać.

„Echo Man” to literacki debiut Sam Holland, który już od samego początku zapiera dech w piersiach. Historia inspirowana jest głośnymi zbrodniami. Sam tytułowy bohater czerpie inspirację ze słynnych morderców i kopiuje ich zbrodnie. To jednak przestaje mu wystarczać. Thriller „Echo Man” to książka dla czytelników o mocnych nerwach. W trakcie czytania może się okazać, że dramatyczny opis scen mordu i brutalność tytułowej postaci nie jest odpowiedni dla każdego wielbiciela książek. W tej pozycji odnajdziemy odniesienia do zbrodni popełnianych przez Petera Sutcliffe’a, Eda Kempera, Kennetha Bianchiego, a także innych morderców doskonale znanym policji. Nie zawaham się przypuszczać, że jeśli postać ludobójcy z thrillera okazała się prawdziwą, na pewno nie przeszła by bez ECHA.

Konstrukcja powieści raczej nikogo nie zaskoczy. To przeplatające się rozdziały, które pokazują wydarzenia z rożnych perspektyw. Typowy zabieg dla thrillerów. Mamy okazję towarzyszyć śledczym, czytamy notatki prasowe, dokumenty. Mamy również okazję słyszeć myśli samego mordercy. W trakcie lektury poznajemy również pewną kobietę imieniem Jess, która ma na swoich barkach tajemnicę z przeszłości. Taka przeplatanka w fabule bez wątpienia dodaje dynamiki.

Prócz wciągającej fabuły oraz świetnie dobranemu tempie akcji, autor powieści ma do zaoferowania napięcie, które jest budowane stopniowo, przez co odłożenie książki na bok jest bardzo trudne. „Echo Man” to mroczna, porywająca, opowieść, która mimo najmożliwiej makabrycznych scen, nie pozwala nam odwrócić wzroku, przejść koło lektury obojętnie. Dodatkowo nieoczekiwane zakończenie pozostawia czytelnika z uczuciem niedosytu.


Mały kotekSpodobał Ci się wpis pt.:
Książka: Sam Holland – „Echo Man” [recenzja]?
Za każdym razem kiedy zapominasz dać lajka pod wpisem, gdzieś na świecie ginie mały kotek :)

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *