Książka: Piotr Dorosz – Świat według Bensenhavera [recenzja]

Świat według Bensenhavera

Sylwiczność tego tekstu sprawia, że staje się on bardzo idiomatyczny, przez co nie znajdziesz w nim czytelniczego uchwytu – tak brzmi wstęp do tej nietypowej książki, której przeczytanie, mimo iż ma zaledwie sto kilkadziesiąt stron, potrafiło sprawić trudność. Mimo nadużywania zbyt potocznego języka i prostej pisowni, książkę czyta się dosyć ciężko. Trudno tutaj złapać jakiś konkretny wątek i podążać jego śladami. Styl pisowni nie pozwala czytać ją płynnie.

Polak niekatolik i nieheretyk – tak przedstawia się wizerunek autora, który sporządził dziennik. Autora, a zarazem bohatera tej książki. Dziennik, który wyłamuje się z wszelkich zasad szufladkowania gatunkowego. Trudno sklasyfikować tę książkę. Trudno się również ją czyta. Dawno nie czytałem tak chaotycznego dzieła, wyrwanego ze wszelkich schematów literackich. To dobra odskocznia od utartych ścieżek, którymi podążają autorzy.

Chciałbym zajrzeć autorowi wewnątrz głowy i dowiedzieć się, co mu w środku siedziało podczas spisywania tego pamiętnika. Boję się jednak, że gdybym wszedł do jego głowy, zabłądziłbym i nie potrafiłbym z niej wyjść. Podobno Wydawnictwo Literackie z Krakowa odmówiło publikacji tej książki argumentując, że się nie sprzeda. To dobra rekomendacja ze strony tego wydawnictwa, ponieważ wobec tej książki nie da się przejść obojętnie.

Zobacz też:


Mały kotekZa każdym razem kiedy zapominasz dać lajka pod wpisem, gdzieś na świecie ginie mały kotek:
Śledź mnie na Feedly

Wypowiedz się

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Ten wpis przeczytano 1 270 razy
s