Polecamy

Recenzja: Karol Gwóźdź – „Tamte Czasy”

Karol Gwóźdź - Tamte Czasy okładka

Każdy z nas ma jakieś wspomnienia z dawnych lat. Każdy również odczuwa nostalgię do czasów minionych, chętnie wracając pamięcią x lat wstecz. Najlepsze wspomnienia to takie, które sięgają jak najdawniejszych wydarzeń z życia. Siadając samotnie w domowym zaciszu czasem zdarza zatracić się w myślach, przytaczając obrazy, które nigdy nie zostaną zapomniane. Do takiego domowego zacisza w tych sytuacjach przydała by się odpowiednia, nastrojowa muzyka. Muzyka pełna ekspresyjnych melodii, zabierająca w długą podróż. Podróż, której końca nie widać. W pierwszej kolejności przychodzi na myśl gatunek chillout, lub ambient. A gdyby wybrać oba gatunki na raz? Można, a to dzięki nowowydanym albumie „Tamte Czasy”, którego autorem jest nasz rodowity artysta Karol Gwóźdź, pochodzący z Siemianowic Śląskich. Karol doskonale potrafi połączyć dwa gatunki muzyczne, tworząc chillbient – muzykę idealną do snu, medytacji, a także wielogodzinnych przemyśleń. Pochodzenie Karola nie jest tu bez znaczenia. Każdy tytuł, pisany w śląskim słownictwie, przywołuje tematy życia na postindustrialnych terenach, które z upływem czasu coraz bardziej stają się zapominane. „Tamte Czasy” to muzyczna podróż po przemysłowej stolicy, ukazująca drugą stronę postaci tych rejonów. Postaci nawiązującej do historii, okraszonej gamą kojących ucho dźwięków. Brian Eno – prekursor muzyki ambientowej – może być z Karola dumny. Płyta ta powinna stać się obowiązkową pozycją w kolekcji miłośników elektronicznej muzyki relaksacyjnej.

httpv://www.youtube.com/watch?v=F4MeQ66urmE&autoplay=1

Zobacz też:


Mały kotekZa każdym razem kiedy zapominasz dać lajka pod wpisem, gdzieś na świecie ginie mały kotek:
Śledź mnie na Feedly

Wypowiedz się

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

658
s