Zapewne każdy z czasów dzieciństwa miał swoją ulubioną baśń. Baśń pobudzającą strefę marzeń do tego stopnia, że samemu chciało by się być jednym z jej bohaterów. I nieważne kim były by postacie: czy to elfy, smoki, księżniczki, czy też odważni bohaterowie, Anioły lub zwyczajni ludzie z ciekawie opisaną historią.
Na myśl przychodzi jak by dana baśń wyglądała w ekranizacji filmowej. Ale na cóż nam obraz, skoro wystarczy sam dźwięk? Czyż słuchanie baśniowej muzyki nie jest czynnikiem jeszcze bardziej upiększającym wspaniałe opowieści z gatunku fantasy?
Taką przyjemność oferuje nam płyta o jakże ekspresyjnym tytule „Through the Shadow and the Light„. I faktycznie, przez wszystkie ścieżki tego albumu czuje się podróż przez cień i światło. Choć klimat muzyki oddaje zdecydowanie więcej cienia, to paradoksalnie gdzieś w wyobraźni odczuwa się piękno kolorów, a to dzięki rozmaitym barwom melodii upiększanym motywami z instrumentów smyczkowych (jakością przewyższające standardowe soundtracki), chórem (jeśli to nie są Anioły to już nie wiem co), oraz… zaryzykuję… średniowieczną elektroniką.
Szkoda, że w XXI wieku nie istnieją już smoki i księżniczki. Gdyby jednak historia sprzed kilkuset lat lubiła się powtarzać, ta płyta będzie strzałem w dziesiątkę. Aż miło spoglądać na świat oczyma wyobraźni kierując się jedynie muzyką z tej płyty.
