Muzyka: Brzoska i Gawroński – Nunatak [recenzja]

Brzoska i Gawroński - NunatakBrzoska nie potrafi śpiewać. Jest poetą i jak inni muzyczni poeci, recytuje swoje teksty. Znamy to już wszyscy dobrze ze Świetlików. Tyle, że Świetliki mają Marcina Świetlickiego – poetę i pisarza, bardzo znanego i doświadczonego. Teksty Wojciecha Brzoski nie są znane tak, jak te krakowskiego poety (chociaż nie jest też debiutantem, swoje zdążył wydać). Co więc czyni tę płytę udaną? Brzoska ma Gawrońskiego.

Dominik Gawroński idealnie wyłapuje to, co Wojciech Brzoska chce przekazać. Ubiera w formę tak, że tekstów słucha się przyjemnie i to jest prawdziwa sztuka. Wracam do tego albumu, żeby posłuchać jak doskonale można skroić płótno pod obraz. Czuję się jakbym podziwiał kaligrafię, a nie czytał sam wiersz.

Wyrażanie emocji zawartych w wierszach nigdy nie jest łatwą sprawą. Albo się to coś czuje, albo nie. Brzoska i Gawroński stworzyli album, na którym muzyka jeden do jednego wyraża emocje, które poeta chciał zawrzeć w wierszach. Wystarczy posłuchać np. „Queen of the night”. Brzoska recytuje, Gawroński dawkuje emocje, w powietrzu zaczyna coś rosnąć. Gawroński uderza, kiedy Brzoska pyta z wyrzutem. Wracamy. To samo, ale już nie tak samo.

Zastanawiam się, czy Dominik Gawroński potrafiłby stworzyć muzykę pod obrazy albo idee. Gdyby tak, to potwierdziłoby to, że jest geniuszem w operowaniu emocjami.

Oby Brzoska zawsze miał Gawrońskiego dla nadawania formy, a Gawroński Brzoskę dla inspiracji.

Zobacz też:


Mały kotekZa każdym razem kiedy zapominasz dać lajka pod wpisem, gdzieś na świecie ginie mały kotek:
Śledź mnie na Feedly

Wypowiedz się

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Ten wpis przeczytano 431 razy
s