Polecamy

Książka: Sarah Lotz – Troje [recenzja]

Książka Troje. Gdy przyszła do mnie cała czarna, tajemnicza gruba koperta, wzbudziła we mnie cholerną ciekawość, co w niej może się znajdować. Po rozpakowaniu wewnątrz ukazała się równie cała czarna jak koperta książka „Troje” autorstwa Sarah Lotz.

Można by powiedzieć, że w tematyce katastroficznej wymyślono już wszystko i już żaden film ani książka nie zadziwi niczym nowym. Niby po okładce i krótkim jej opisie można było przewidzieć jaka będzie jej treść, jednak dopiero gdy zacząłem ją czytać mocno mnie zaskoczyła swoją oryginalnością. Cała akcja toczy się wokół czterech katastrof lotniczych, które zdarzyły się tego samego dnia w oddalonych od siebie krajach. Niby te katastrofy nie były ze sobą niczym powiązane i ich czarna seria wydawać by się mogła czystym przypadkiem, ale nie dla tropicieli teorii spiskowych.

Książka napisana jest w formie zbioru reportaży, wywiadów i zapisków rozmów osób związanych z katastrofą. To pozwala poznać akcję z wielu punktów widzenia i dociekać, co tak naprawdę się wydarzyło w ten czarny czwartek i kto za tym wszystkim stoi. Nie mogło zabraknąć szaleńców z sekty, którzy tym czterem katastrofom przypisywali nadchodzący koniec świata, powiązując sytuację z motywem Czterech Jeźdźców Apokalipsy.

Wokół trojga ocalonych z tych czterech katastrof utworzył się mit. Przypisywano im kontakt z istotami nadprzyrodzonymi. Co gorsza, traktowano ich jak wysłanników przed biblijną Apokalipsą. Szczególnie ważne jest nagranie jednej z pasażerek, która zarejestrowała przed upadkiem samolotu bardzo ważną informację. Informacja ta z początku wydawała się nielogiczna. Dopiero pod koniec książki dowiadujemy się jak ogromny wpływ miało jej nagranie oraz poznajemy przyczynę wszystkich tych nieszczęśliwych zdarzeń.

Mimo, iż akcja toczy się ściśle wokół katastrof i osób z nią powiązanymi, nie brakuje tutaj wielowątkowości. Czy te czarne wątki są ze sobą powiązane? Przeczytaj, to się dowiesz. Moim zdaniem warto sięgnąć po „Troje”.

Zobacz też:


Mały kotekZa każdym razem kiedy zapominasz dać lajka pod wpisem, gdzieś na świecie ginie mały kotek:
Śledź mnie na Feedly

Wypowiedz się

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

1 279
s