Film: Furia [recenzja]

Film FuriaPodchodziłem sceptycznie do tego filmu, a do kina poszedłem z ciekawości, nawet nie planując obejrzenia tego tytułu. Tak to jest, gdy kino znajduje się w centrum handlowym, w którym chciałeś zrobić tylko zakupy 🙂 Przyznam, że wybór na ten film z repertuaru w kinie padł przypadkowo, ponieważ był to najbliższy seans o godzinie o której przyszedłem. Na film wybrałem się sam, aby móc całkowicie skupić się na treści. Tak tak. Można chodzić do kina z nikim nie randkując.

Nie przepadam za filmami z okresu drugiej wojny światowej, więc tym bardziej liczyłem, że ten film mnie zaskoczy na tyle mocno, że wyjdę z kina z wrażeniami, których dotychczas nie dałem sobie szans doznać na filmach wojennych. Gdy po niecałych 30 minutach filmu zaczynasz sięgać po telefon aby sprawdzić która jest godzina to znak, że nerwowo czekasz na koniec tego filmu aby już wyjść. Niestety. Filmowa historia z roku 1945 nie jest tym samym co legenda „Czterej Pancerni” 🙂 Blacharą nie jestem, więc tytułowa Furia (tak nazywał się czołg, którym poruszali się chłopaki z filmu) niczym nie pociągała tak jak Rudy 102. Nawet występujący Brad Pitt nie ratuje tutaj sytuacji.

Film wygląda tak, jak by wyprodukowany był na siłę, bez pomysłu, zbyt monotematyczny. Ani razu nie spowodował, że zerwałem się z kinowego fotela, ani tym bardziej nie dał powodu aby mocniej zacisnąć dłonie z wrażenia. Sorry. Jednak zerwałem się z fotela. Gdzieś po niecałej godzinie filmu. Tak. Żeby wyjść z kina. Może końcówka była ciekawsza. Nie wiem. Nie doczekałem jej.


Mały kotekZa każdym razem kiedy zapominasz dać lajka pod artykułem, gdzieś na świecie ginie mały kotek:

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Ten wpis przeczytano 369 razy