Książka: Jonas Winner – Cela [recenzja]

Książka Jonas Winner - Cela

Mroczne zakamarki schronu w starym domu, pojawiająca się i znikająca postać torturowanej dziewczynki i podziemia ukrywające okrutne tajemnice. Nie wiesz, czy to, co widzisz, dzieje się naprawdę, czy jest tylko koszmarem, lub wymysłem twojej wyobraźni, która dyktowana jest podejrzeniami choroby psychicznej. Co się dzieje w starych, dawno zapomnianych zakamarkach domu i skąd się wzięła dziewczynka, wyglądająca tak, jak by ktoś jej systematycznie wyrządzał krzywdę?

Sammy – mały, jedenastoletni chłopiec, jest główną postacią powieści. Prawie do samego końca nie wiadomo, czy jest on świadkiem czegoś, czego człowiek świadkiem być nie powinien, czy tylko chorym psychicznie paranoikiem.

Bojący się własnego ojca, podejrzewając go o najczarniejszy scenariusz, próbuje śledzić jego ruchy. Za jego śladami dociera do tajemniczego miejsca w okolicach domu, gdzie przetrzymywana jest mała dziewczyna Yoki. Coraz bardziej podejrzewając ojca o złe tajemnice, próbuje unikać z nim kontaktu wiedząc, że ojciec może zło skierować przeciwko synowi.

Ojciec z zawodu jest muzykiem filmowym, którego kariera zaczyna przeżywać twórczy kryzys. Spragniony nowego natchnienia do mrocznych dźwięków, poszukuje go w ludzkiej krzywdzie, aby móc usłyszeć ludzki ból, umożliwiający dźwięki przełożyć na muzykę. Podejrzenia młodego chłopca stają się coraz silniejsze i nie mogąc dłużej z tą wiedzą wytrzymać, postanawia dokonać ryzykownego kroku. Kroku, który zmienia wszystko.

Długo trzymająca w niepewności rozwijająca się akcja powieści nie daje spokoju. Przepełniona kontrastem thrillera z naiwną infantylnością wywołuje u czytelnika zamierzony dysonans, aby podzielić psychikę na dwa przeciwne sobie kawałki. Nie wiadomo co jest prawdą, a co tylko urojeniem. Nie wiadomo, czy więzionej dziewczynce, która drugiego dnia zniknęła, stała się najgorsza z możliwych krzywd. Czy może to tylko zwykły koszmar? Projekcja ludzkiej wyobraźni? Może Yoki wcale nie istnieje?

Książka napisana jest w pierwszej osobie oczami małego chłopca, co pozwala wczuć się w dramat sytuacji, wcielając się w dziecięcy umysł i jego myśli. Pomiędzy dialogami między bohaterami wtrącone są myśli młodego chłopca, które nie zostały wypowiedziane na głos. Tak, jak by pomiędzy słowami podszeptywał jakiś duch, lub zła choroba, prowadząca go w niewłaściwym kierunku.

Nikt chłopcu nie chciał wierzyć w to, co widział. Faszerowany lekami psychotropowymi uznawany był za fantastę. Każdy myślał, że cała historia opowiedziana przez niego jest zwykłym wytworem wyobraźni. Jak było naprawdę? Czy to naprawdę była choroba, czy może intuicja? Jaką tajemnicę kryje dom? Jakie dalsze losy czekają ich rodzinę?

Którakolwiek z wersji wydarzeń zostałaby podjęta i tak wyjdzie na to, że ktoś w rodzinie jest podejrzany o szaleństwo. Powstaje pytanie: czy to będzie ojciec czy syn? Rodzina w takiej sytuacji staje na pozycji przegranej. Cokolwiek się stanie, ktoś z rodziny zostanie pokrzywdzony.

Fabuła książki jest na tyle dobrze skonstruowana, że nawet podczas lekkich spowolnień akcji, potrafi cały czas trzymać w napięciu i wzbudzać ogromną ciekawość. Nie jest to pozycja dla osób, które lubią się bać. Jest natomiast dla osób, które uwielbiają wątki psychologiczne oraz sytuacje, w których którakolwiek wybrana droga akcji zawsze musi prowadzić do złego.

Szczerze polecam. Książka warta przeczytania.

Premiera: 26 kwietnia 2017.
Wydawnictwo Initium.


Mały kotekZa każdym razem kiedy zapominasz dać lajka pod artykułem, gdzieś na świecie ginie mały kotek:

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Ten wpis przeczytano 571 razy