Prawo do zemsty

Muzyka: Amsterdam Klezmer Band – Oyoyoy [recenzja]

Amsterdam Klezmer Band - Oyoyoy

Zaczynali grać na ulicy i skwerach, by po 20 latach stać się jednym z najlepiej z rozpoznawalnych zespołów z muzyką klezmerską i koncertować w trzydziestu krajach.

Amsterdam Klezmer Band nie jest typowym zespołem klezmerskim. Poza schematycznym standardem tego gatunku, chłopaki postanowili pójść w stronę nowoczesności, łącząc tradycyjną kulturowość z elektroniką. Czternasty już album zespołu, zatytułowany “Oyoyoy” jest pełny, wręcz przepełniony radością, szalonym tańcem i beztroską zabawą. Instrumenty pędzą prosto przed siebie pchając słuchacza do tańca, nawet wtedy, kiedy słucha na leżąco.

Wokół muzyki w tym albumie rozbrzmiewa klimat nie tylko tradycyjnej kultury żydowskiej. Druga płyta znajdująca się w albumie zawiera utwory wykraczające poza klezmerski schemat. Osiem remixów stanowi jeszcze bardziej dynamiczne uzupełnienie tego, co rozpędziło nas na pierwszej płycie. Rzadko słucham muzyki klezmerskiej, dlatego Amsterdam Klezmer Band swoją żywiołowością rozbudził we mnie głębszą ciekawość tego gatunku, a zarazem entuzjazm i pozytywną aurę trafiającą z uszu prosto do serca, które pompując gorącą krew pobudza do radosnego tańca.

13 utworów na pierwszej oraz 8 remixów na drugiej płycie stanowią prawdziwą dawkę rozrywki, przy której ani na chwilę nie ma czasu aby zaznać nudy. Album doskonały. Aż się chce iść posłuchać ich na żywo na koncercie i z radością poskakać.

Zobacz też:


Mały kotekZa każdym razem kiedy zapominasz dać lajka pod wpisem, gdzieś na świecie ginie mały kotek:
Śledź mnie na Feedly

1 Komentarz

  1. Fix Anonimus

    Coś mi się wydaje, że Klezmer Amsterdam Band zboczył w kierunku muzy bałkańskiej. Wcześniejszy styl bardziej mi się podobał.

    Odpowiedz

Wypowiedz się

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Ten wpis przeczytano 506 razy
s