Książka: Artur Chmielewski – Achromatopsja. Seria Uniwersum Metro 2033 [recenzja]

Artur Chmielewski - Achromatopsja - książka

Był już dwa razy Wrocław, był dwa razy Kraków, czas wreszcie na Warszawę. Cieszące się dużą popularnością książki z serii Uniwersum Metro 2033 kojarzone są głównie z Moskwą. Nie bez powodu, ponieważ pomysłodawca projektu, Dmitry Glukhovsky, właśnie tam zapoczątkował historię świata w roku 2033, po wielkiej katastrofie nuklearnej.

Polscy fani Uniwersum Metro 2033 są zaraz po rosyjskich jedną z największych grup, dlatego też tak popularne w naszym kraju stało się pojawianie polskich akcentów rosyjskiej serii. Kwestią czasu więc było, że prędzej czy później, pojawi się w Polsce warszawska edycja. Artur Chmielewski dokonał tego dzieła pod niełatwym tytułem “Achromatopsja”.

Akcja książki zaczyna się na terenach Politechniki (a raczej tego, co pozostało po niej), gdzie odebrano tajemnicze sygnały radiowe od ocalałych ludzi. Nie wiadomo skąd dokładnie ten sygnał pochodzi, ale to stanowi wystarczający powód, aby zebrać ochotników zamieszkujących wszystkie sąsiadujących ze sobą stacje warszawskiego metra i wyruszyć na poszukiwania nieznanych ocalałych. Wszak skoro docierając skądś sygnały, to znaczy, że tam też musi być jakieś życie. Zaczyna się wyprawa i pokonywanie wszelkich trudności związanych z wyprawą, ale początkowa zgodna solidarność ochotników, powoli zaczyna się kruszyć. Coś nie wyszło w tej wyprawie, i nasz główny bohater trafia w tarapaty. Nie tak to wszystko miało się potoczyć. Zamiast trafić do celu, całą akcję szlag trafia. Co spowodowało niepowodzenie akcji? Czy cała ta wyprawa z góry była skazana na porażkę? Kto stoi za tą porażką?

Jako ciekawostkę warto dodać, iż książka Artura Chmielewskiego pod tym samym tytułem została wydana już parę lat temu, jednak dopiero w wersji Uniwersum Metro 2033 stanowi kompletne dzieło. Jako jedyne polskie dzieło z tej serii, “Achromatopsja” nie będzie posiadać jednak części, jak to miało miejsce w krakowskim i wrocławskim Uniwersum. Jest to samodzielny tytuł, który osiągnął swoje zakończenie i nie będzie przez autora kontynuowany.

Zobacz też:


Mały kotekZa każdym razem kiedy zapominasz dać lajka pod wpisem, gdzieś na świecie ginie mały kotek:
Śledź mnie na Feedly

Wypowiedz się

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Ten wpis przeczytano 572 razy
s